|
Konstanty Wiazowski
|
|
31 grudnia 2011 |
|
W nigeryjskiej prowincji Borro zamordowano ewangelistę. Trzy miesiące wcześniej zamordowano tam pastora.
27 sierpnia tego roku 36-letni ewangelista, Mark Ojunta, przybyły z południowej Nigerii do ludzi kotoko w północnowschodniej części kraju, został zastrzelony w mieście Maiduguri. Był pracownikiem Calvary Ministrries (CAPRO). Organizacja ta dowiedziała się, że wszyscy jej pracownicy, znajdujący się wśród ludu szuwa, kotoko i kanuri, są na liscie bojówki muzułmańskiej Boko Haran, z przeznaczeniem do likwidacji. Dlatego ewakuowała ich z tych terenów. Ojunto, po wyjeździe swojej rodziny wrócił tam, by kontynuować nauczanie swojej klasy biblijnej. Wtedy grupa zbrojna napadła na wszystkich i Ojunto stracił życie. Cztery dni przed tym wydarzeniem otrzymał on zaproszenie od centrali COPRO, by przenieść się do pracy w Londynie. Ale Ojunto chciał więcej zainwestować w pracę wśród ludu kotoko, by później przekazać ją innemu wierzącemu. Poza rodzicami i siostrą Ojunto pozostawił żonę Emę i dwoje dzieci: 3-letniego Kambe i 9-miesięczną Akirę. Bojówki Boko Haran otwarcie domagają się wprowadzenia w Nigerii islamskiego prawa szariatu. Nigeria liczy 158,2 mln mieszkańców, podzielonych na chrześcijan (51,3%), zamieszkujących południe kraju i muzułmanów (45%), znajdujących się na północy (compassdirect.org). |