English English    
     
W oczekiwaniu na uwielbienie PDF Drukuj Email
Konstanty Wiazowski   
02 listopada 2006

Miesiąc listopad zaczyna się w Polsce Świętem Zmarłych, odwiedzaniem cmentarzy, przypominaniem tych, którzy od nas odeszli. Nie wspomina się jednak, co dalej z nimi się dzieje. Czy śmierć naprawdę jest końcem wszystkiego? Czy żyją oni tylko w naszej pamięci, w naszych wspomnieniach, w swoim życiowym dorobku?

Świat, w którym żyjemy, nie wspomina o niebie i przyszłej chwale. Dlatego śmierć stała się wielkim tabu, nie rozmawia się na ten temat, pomija się go zrozumiałym dla wszystkich milczeniem. Dlatego wszyscy tak bardzo chcą żyć, za wszelką cenę starają się jak najdalej odsunąć od siebie myśl o śmierci. Za tą wyraźną obsesją stoi nieodparte przekonanie: za wszelką cenę powinienem jak najdłużej żyć. Jesteśmy chrześcijańskim krajem, ale jakoś nie możemy przyswoić sobie chrześcijańskiej nauki o życiu po śmierci i niebie.

Powrót do domu

Jak często myślisz o niebie? Jeżeli jesteś chrześcijaninem, jest to miejsce, które na ciebie oczekuje. Nasz Pan odszedł, aby je nam przygotować. Będzie to wspaniałe miejsce, trudno je nam sobie wyobrazić. Obawiam się jednak, że wielu z nas nie tęskni za niebem, a może nawet mało o tym myśli. Może jedynie śmierć kogoś bliskiego przywołuje nam myśl o niebie.

Pójście do nieba to jak powrót do domu. Boimy się wracać do domu? W szczęśliwej rodzinie dzieci biegiem wracają do domu, aby jak najszybciej zobaczyć tatę i mamę. Po dniu pracy mąż i żona chętnie wracają do domu. My też wracamy do nieba, aby zobaczyć swego niebiańskiego Ojca, który cały czas o nas się troszczył.

Albo wyobraźmy sobie, że wybieramy się na długo oczekiwany wyjazd na wakacje. Jeżeli jest to wyjazd zagraniczny, staramy się coś więcej dowiedzieć o miejscu naszego pobytu. Studiujemy mapy i plany tego miejsca, interesujemy się ciekawymi zabytkami, oczekujemy na prognozy pogody w tym kraju. Im bardziej zbliża się czas wyjazdu, tym intensywniej wzrastają nasze zainteresowania tym miejscem. Nasz wyjazd jest o wiele łatwiejszy, gdy na miejscu pobytu od jakiegoś czasu znajduje się już przewodnik naszej wycieczki, który przygotował program pobytu i zatroszczył się o wszystkie jego szczegóły.

Taki wyjazd można byłoby porównać do życia chrześcijanina i jego tęsknotę za niebem. Przygotowanie do wyjazdu to nasze doczesne, teraźniejsze życie na ziemi. Wierząc w Jezusa Chrystusa przyjęliśmy Jego dar wiecznego życia. W swojej modlitwie Pan Jezus powiedział: Na tym zaś polega życie wieczne, aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17:3). Przez poznanie Jezusa Chrystusa nawiązujemy osobistą społeczność z Bogiem. Zostajemy otoczeni miłością Ojca i Jego Syna i okazujemy im swoją miłość. Poznanie i ukochanie Chrystusa już jest dla nas niebem. Życie wieczne ludzi wierzących w Chrystusa zaczyna się już na tym świecie, w tym życiu. Chwała Jezusa Chrystusa już teraz objawia się w życiu ludzi wierzących.

Przygotowane miejsce

Odchodząc z tej ziemi do domu swego Ojca, Jezus powiedział: W domu Mojego Ojca jest wiele mieszkań... pójdę i przygotuję wam miejsce (J 14:2-3). On już jest po drugiej stronie śmierci, przygotowuje swoim wiernym miejsce i z niecierpliwością oczekuje na spotkanie z nimi. Jego rodzina jest wielka, ale dla wszystkich Jego dzieci znajdzie się w tym domu miejsce. Nie zgubimy się w tam w tłumie, ponieważ Ojciec zna imię każdego swego dziecka. W jaki sposób dotrzemy do tego niebiańskiego domu? Jezus powiedział też: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie (J 14:6). On zna prawdę o niebie, ponieważ On przyszedł z nieba. On ożywia duchowo martwych, obdarza ich nowym życiem - bo tylko żywi mogą wejść do nieba! Tylko przez Chrystusa poznajemy Boga i zobaczymy Boga w niebie. Tam Bóg otrze wszelką łzę z naszych oczu (Obj 7:17). Chociaż w domu często przeżywamy szczęśliwe chwile - narodzenie dziecka, ślub córki - nie da się tego porównać z radością, jaka oczekuje na nas w niebie. Psalmista z nadzieją oczekiwał na tę chwilę, pisząc: Pokażesz mi drogę życia, pełnię radości przed Twoim obliczem, wieczne rozkosze po Twojej prawicy (Ps 16:11).

Paweł apostoł wiedział, gdzie będzie po śmierci. W Liście do Filipian napisał: Dla mnie bowiem życie to Chrystus, a śmierć to zysk... chciałbym umrzeć i być z Chrystusem, bo to znacznie lepsze (Flp 1:21.23). A w innym swoim Liście tak pisze: Zawsze więc mamy ufność i wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, tak długo pozostajemy z daleka od Pana. Dzięki wierze bowiem kroczymy, a nie dzięki widzeniu. Mamy ufność i chcemy raczej opuścić nasze ciało i zamieszkać z Panem (2 Kor 5:6-8). Nie mówi się tu o tak zwanym stanie przejściowym duszy między śmiercią a zmartwychwstaniem. Jezus obiecał umierającemu na krzyżu przestępcy (Łk 23:43) i apostoł Paweł wyraźnie tu naucza, że „opuścić ciało” znaczy „zamieszkać z Panem”.

Nie da się tego pogodzić z twierdzeniem niektórych, że po śmierci dusza zmarłego śpi aż do dnia zmartwychwstania. Takie rozumowanie nie pasuje do przytoczonych słów Pawła. Sen jest obrazem śmierci. W księgach królewskich Starego Testamentu prawie 40 razy występuje zwrot i zasnął ze swoimi ojcami. Sen odnosi się do ciała, ponieważ jak pisze Mateusz, wiele ciał świętych, którzy zasnęli, zostało wzbudzonych (27:52). Mówi to też o tym, że śmierć nie jest czymś ostatecznym, gdyż zmarli oczekują na zmartwychwstanie. „A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie” (Dn 12:2). A zatem trzeba sobie uświadomić, że obecna sytuacja tych, którzy od nas odeszli, jest tymczasowa. Oddzielenie ciała od duszy jest czymś nienaturalnym i dlatego - jak mówi Paweł - pragniemy „wdziać na siebie mieszkanie z nieba” (2 Kor 5:2).

Pociecha dla żyjących

A zatem jakkolwiek dostatnie i szczęśliwe może być życie w tym świecie, śmierć otwiera drzwi do czegoś, a raczej Kogoś, jeszcze lepszego. Może to być pociechą dla każdego z nas w chwili odejścia z tego świata. Zaufanie obietnicom Chrystusa pokonuje strach przed śmiercią. Nadzieja ta jest również źródłem niewyczerpanej pociechy dla tch, którzy opłakują śmierć swoich krewnych lub przyjaciół. Oczywiście, wszyscy chcielibyśmy, aby nadal byli oni z nami, ale świadomość tego, że są oni z Chrystusem, ucisza nasz żal, leczy ból i dopomaga nie smucić się jak ci, którzy nie mają nadziei (1Ts 4:13). Nie znajdujemy w Piśmie Świętym postawy, którą prezentują niektórzy chrześcijanie, mówiąc: Twoje dziecko jest w niebie, a więc wszystko w porządku. Rozstanie zawsze jest smutne, tym bardziej rozstanie spowodowane śmiercią. Nie musimy się tego smutku wstydzić, jest on czymś bardzo naturalnym. Owszem, w pogodniejszych chwilach pocieszamy się tym, że dziecko to jest w lepszych warunkach, jest tam szczęśliwsze i może nawet nie chciałoby do nas wrócić, a pewnego dnia spotkamy się z nim i „odtąd już na zawsze będziemy z Panem”. Dlatego staramy się pocieszać nawzajem tymi słowami (1Ts 4:17-18). Życie w świetle nieba jest zupełnie inne, bez tej nadziei byłoby ono przygnębiające.

Sportowcy długo przygotowywali się do olimpijskich zawodów. Co pomagało im wytrwać w swoim postanowieniu? Ci, którzy zdobyli medale, na pewno powiedzieli: Warto było tyle lat ćwiczyć! Nasz Pan powiedział, że naśladowanie Go to pójście wąską drogą. Ta wąska droga prowadzi do życia (Mt 7:14). Czasem niektórzy rezygnują z wiary, ponieważ życie dla Chrystusa jest trudne i wymaga poświęceń, bezbożny świat wydaje się im bardziej atrakcyjny. Bez nadziei na niebo stajemy się ociężali, tracimy odwagę. Dlatego pisząc do prześladowanych chrześcijan, Piotr dziękuje Bogu, który przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa... zrodził nas na nowo do żywej nadziei, do dziedzictwa niezniszczalnego, nietkniętego i trwałego, zachowanego dla nas w niebiosach (1P 1:3-4). Również autor Listu do Hebrajczyków zachęca wierzących do wytrwałego biegu, wpatrując się w Jezusa, który zamiast zapewnionej Mu radości wziął krzyż, nie myśląc o jego hańbie (Hbr 12:2). Życie w świetle nieba, oczekiwanie na przyszłe życie i radość, pobudza do wytrwałości w świętym życiu i dzielenia się z innymi dobrą nowiną.

Przyszła chwała

Pójście do nieba to udanie się na weselne przyjęcie. Panem Młodym jest Pan Jezus Chrystus, a Panną Młodą - Kościół. Choć wydaje się to dziwne, ale Panna Młoda jest tym samym co goście weselni, gdyż są nimi wierni członkowie Kościoła, zebrani z całego świata i wszystkich stuleci. W niebie nie jest tak spokojnie jak na cmentarzu. Wielki tłum głośno śpiewa tam: Alleluja! Zbawienie i chwała, i moc naszemu Bogu... bo objął królowanie Pan (Obj 19:1.6).

Umrzeć i być z Chrystusem to daleko lepiej, niż żyć tu na ziemi, ale nie jest to najlepsze. Powinniśmy tęsknić za dwoma wydarzeniami, związanymi z powrotem Chrystusa. Pierwszym z nich jest zmartwychwstanie. Paweł pisze: Nasza zaś ojczyzna jest w niebiosach, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. On przemieni nasze poniżone ciało na podobne do swego chwalebnego ciała (Flp 3:20-21). A drugim wydarzeniem jest odnowa całego wszechświata, dlatego też zgodnie z Jego obietnicą, oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość (2 P 3:13). Powinniśmy oczekiwać na te wydarzenia. Odliczamy dni do wyjazdu na wakacje, a czy odliczamy dni przed wejściem do chwały i spełnienia obietnicy wiecznego zbawienia? Czy przy końcu każdego dnia, gdy idziemy spać, jesteśmy świadomi tego, że jesteśmy o jeden dzień bliżej domu? Nic dziwnego, że Biblia kończy się słowami: Amen, przyjdź, Panie Jezu!

Jakże dużo mówi się w Piśmie Świętym o niebie i przyszłej chwale tych, którzy zaufali Jezusowi Chrystusowi. W kontekście doczesności mówi się o życiu wiecznym, które teraz się zaczyna, ale się nigdy nie kończy. Nawet śmierć nie jest w stanie nim zachwiać czy przerwać. Kto teraz związał się z Chrystusem, ten na wieki z Nim pozostanie. Śmierć jedynie przypomina o tym i każe zastanowić się nad swoją przyszłością. Chrystus jest jedyną drogą do życia wiecznego, jedyną możliwością zbliżenia się do Boga i poznania Go jako miłującego Ojca i Zbawiciela. Ci, którzy świadomie powierzyli swoje życie Jezusowi, nie boją się śmierci, gdyż jest ona dla nich drzwiami do lepszego, wiecznego życia z Jezusem Chrystusem.

Spełnienie przeznaczenia człowieka

Człowiek został umieszczony na ziemi w określonym celu. Miał oddawać Bogu cześć i służyć Mu. W niebiańskim domu wypełni się Boży zamiar wobec nas. Tam poznamy Go w całej Jego pełni. Nasza wiara zamieni się w widzenie. Wtedy zbawieni będą oglądali Jego oblicze, i Jego imię będą mieli na czołach (Obj 22:4). Poznamy Go jak nigdy dotąd, będziemy oglądać pełnię Jego chwały i majestatu.

Osobiste poznanie Boga przerodzi się w jeszcze większą miłość do Niego i niezmierną radość. W niebie żaden grzech nas nie zasmuci ani oddzieli od Boga, ponieważ tam nie będzie już grzechu. Będziemy mogli na zawsze cieszyć się społecznością z Nim.

Będziemy czcili Go jako swego Stworzyciela i służyli Mu. Oddawanie czci zawsze poprzedza służbę. Nasza adoracja nie będzie już niedoskonała. Tu na ziemi nasze nabożeństwa są zakłócane przez nasze błąkające się myśli, czasem jesteśmy daleko od duchowej rzeczywistości. W niebie nie będzie świątyni jako elementu niedoskonałego, symbolicznego nabożeństwa w tym świecie. Przez całą wieczność, żyjąc w świetle chwały Bożej, będziemy pełni niewysłowionej radości.

W niebie będziemy panować razem z Chrystusem. Apostoł Jan mówi: I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła lampy i światła słońca, bo Pan, Bóg, będzie im świecił i będą królować na wieki wieków (Obj 22:5). Będzie to pełne uwielbienie, uczestniczenie w panowaniu Boga nad swoim stworzeniem. Wywyższeni ponad aniołów, podobni do Jezusa Chrystusa, uwolnieni od cierpienia, śmierci i smutku, ciesząc się wyłącznie życiem szczęścia, radości i chwały, będziemy realizować cel, do którego Bóg nas stworzył.

Wszyscy chcielibyśmy być w niebie, ale Biblia mówi, że prowadzi tam tylko jedna droga, a jest nią Pan Jezus, który powiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie (J 14:6). Wielu ludzi żyło i zmarło nie powierzając się Jezusowi Chrystusowi, ich imiona nie zostały zapisane w księdze życia. A Pismo Święte mówi: Jeśli ktoś nie został zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia (Obj 20:15). Drogi przyjacielu, wkrótce i ty możesz opuścić tę ziemię. Oczekuje cię dwie możliwości - niebo albo piekło. Zlekceważenie Jezusa Chrystusa nie pozwoli ci wejść do nieba. Natomiast przyjęcie Go zagwarantuje ci bezpieczną podróż i pełne radości wieczne bytowanie z Bogiem. A więc zaproś Pana Jezusa do swego życia i zagwarantuj sobie szczęśliwą przyszłość. Niech dobry Pan ci w tym dopomoże.

Konstanty Wiazowski

 

Statystyki

Użytkowników : 772
Artykułów : 2300
Zakładki : 1
Odsłon : 4871055

Kto jest online

Naszą witrynę przegląda teraz 501 gości