napis.png
    English English    
     
Misja GROM 2008 - relacje PDF Drukuj Email
Michał Omelianowicz   
23 września 2008
W czasie tegorocznej akcji ewangelizacyjnej GROM odwiedziliśmy w sumie 6 miejscowości. W pracę Grup Radykalnej Odnowy Misyjnej włączyło się ok. 40 wolontariuszy z całej Polski oraz niemałe grono ludzi wspierających nas pośrednio.
Nasze działania przybrały bardzo różne formy.

Podczas misji w Jonkowie skoncentrowani byliśmy na pracach społecznych i na klubach młodzieżowych. Do obiadu zajmowaliśmy się pracami społecznymi (naprawą chodnika), a wieczorami gościliśmy na naszych spotkaniach ok. 30 dzieci i młodzieży.

W Malborku rozmawialiśmy o Ewangelii z ok. 200 osobami. Przynajmniej kilkadziesiąt osób znalazło się na miejscu zorganizowanej przez GROM ewangelizacji rapowej – All4Jesus.

W Olsztynku, Nidzicy i Chojnicach, nasze grupy składały świadectwo o Bogu w ulicznych rozmowach oraz na klubach młodzieżowych. Natomiast w Turowie, misjonarze spotykali się z lokalną społecznością przy ognisku.

Owocem misji GROM, oprócz usłyszenia Ewangelii przez ogromną ilość osób, było niesamowite rozpalenie chęci uczestników grup do dalszego głoszenia Ewangelii w swoich miejscowościach. Matka pewnej 14-letniej uczestniczki misji, dziękowała Bogu za to jak potężnie przemienił jej córkę podczas tego wyjazdu. Wielu uczestników misji wciąż nadsyła nowe opowieści o tym, jak mówią o Jezusie, już po powrocie do swoich szkół, pracy i codziennego środowiska. I właśnie to jest naszym celem – Radykalna Odnowa Misyjna! Misja GROM to czas przełomu i zachęty, który owocuje przez cały rok.


Oto kilka relacji naszych misjonarzy:

Daniel (Elbląg)

W Olsztynku praca misyjna głównie opierała się na przeprowadzaniu ankiet ewangelizacyjnych i rozmowach z ludźmi na mieście. Odbiór mieszkańców był skrajnie różny - od przeganiania nas, do zainteresowania i konkretnej - często pozytywnie zaskakującej rozmowy. Jedno jest pewne: ludzie w tym mieście potrzebują ewangelii i trzeba włożyć jeszcze dużo pracy w to dzieło. Dodatkowo zapraszaliśmy ludzi na wieczorne spotkania (w programie były m. in. dramy, pokaz karate, słowo, śpiew, i małe co nieco) Pojawiło się tylko kilkoro ludzi na naszych spotkaniach w kościele. Mieliśmy również jednego dnia za zamkiem swój happening, graliśmy też z okolicznymi ludźmi. Oczywiście wszystkie działania były poprzedzone gorącą i szczerą modlitwą o działanie Ducha Świętego wśród ludzi. Cichy czas rano był podstawą. Odbywały się również poranne i wieczorne społeczności. Miejmy nadzieję, ze Pan wykona pracę wśród ludzi w odpowiednim czasie i poruszy ich serca. Tydzień zakończył się niedzielnym nabożeństwem.

Do Turowa (gdzie stacjonowaliśmy) ruszyliśmy w poniedziałek po południu. Część z nas spała w domku naszego przyjaciela Mariusza, część w namiotach. Swoją koncepcję pracy misyjnej w Turowie oparliśmy o wieczorne ogniska. Poniedziałek - pierwsze ognisko - pierwszy szok. Po uprzednim poinformowaniu mieszkańców o naszym wieczornym spotkaniu z upragnieniem, ale i pewną dozą niepewności czekaliśmy na wieczór. Myśleliśmy, że prawie nikt nie przyjdzie, przygotowaliśmy niedużo jedzenia... A tutaj zeszło się prawie pół wioski! (ok. 40 osób). I byli to w głównej mierze młodzi ludzie! Przekroczyło to nasze najśmielsze oczekiwania! Ludzie byli niesamowicie otwarci, zachęceni i przychodzili do nas w kolejne wieczory. Przynosili nawet na nasze spotkania specjalnie upieczone na tę okazję ciasta!

W czwartek, oprócz standardowego programu, zorganizowaliśmy projekcję filmu MOST. W piątek podczas ostatniego dnia zachęciliśmy osoby poruszone Bożym poselstwem, by odpowiedziały na nie pozytywnie i nie bały się pójść za Bogiem. Zaproponowaliśmy im wspólną modlitwę o to. Rozdaliśmy im również płyty CD ze zdjęciami z całego tygodnia oraz kilkoma utworami i świadectwami Bożego działania. Ciągle pamiętają o nas i znajdują nas np. na portalu Nasza Klasa. Praca misyjna na tych terenach musi być dalej prowadzona. Ludzie są spragnieni Boga i Jego obecności! Mimo zapowiadanych przez cały tydzień opadów nic się nie działo, większe deszcze przyszły dopiero w sobotę, gdy udawaliśmy się z powrotem naszymi GROMobusami do Olsztynka.


Janek (Szczytno)
Ja byłem na misji po raz pierwszy. Rok temu nie pojechałem, bo zaczynałem pracę i potem bardzo żałowałem, że nie mogłem być w miejscu, gdzie Bóg działa namacalnie. Dlatego w tym roku zaplanowałem sobie urlop na termin GROM. Chciałem przyjechać, ale miałem dużo wątpliwości, czy się nadaję, nie wiedziałem czego się spodziewać, oskarżała mnie „fatalna przeszłość ewangelizacyjna”, ale wiedziałem, że muszę zrobić krok wiary, żeby w końcu Bóg coś zmienił w moim życiu. No i przyjechałem do Olsztynka, Turowa i Nidzicy i... to była dobra decyzja. Jestem zachęcony tym, że Bóg zmieniał mnie i uzdalniał do głoszenia ewangelii. Przekonałem się do ankiety ewangelizacyjnej. Zobaczyłem, że w Polsce jest głód na ewangelię. Zrozumiałem, że głoszenie ewangelii, czy wyjście na miasto z gitarą wcale nie jest czymś trudnym. No i bardzo zostałem ubogacony postawą współgromowiczów.
W Olsztynku w dzień robiliśmy na mieście ankiety z ludźmi (niektórzy kostkę ewangelizacyjną), a Daniel grał na harmonii. Zaskakująca była otwartość młodych ludzi, którzy chętnie robili ankiety i chcieli rozmawiać o Bogu i swoich problemach. Niektórzy barczyści, twardziele, z piwem w ręku, a w trakcie rozmowy przyznawali, że czasami czytają Biblię i "modlę się, bo jak długo się nie modlę, to śnią mi się koszmary i wtedy wiem, że znowu muszę się więcej modlić". Z kolei starsze osoby nie chciały nas słuchać: "A co ty tam wiesz o życiu, dożyj moich lat to pogadamy, my mamy swoją wiarę z dziada pradziada". Wieczorem zapraszaliśmy ich na "kluby"- przychodziły głównie dzieci, ale też rodzice.
Dla mnie było niesamowite, jak starsza ode mnie o ok. 20 lat kobieta pytała mnie, co ma robić w życiu w różnych sprawach. W Turowie ludzie byli zadowoleni, że coś się dzieje w wiosce.
W Nidzicy w południe rozmawialiśmy z ludźmi, a jednego wieczoru zrobiliśmy mini koncert z dramami i ewangelią przy fontannie w parku. Było ok. 70 osób. Pomimo słabego nagłośnienia to był dobry czas. Napisano o nas artykuł w gazecie, a następnego dnia redaktorzy z gazety przyjechali do nas rowerami do Turowa (ok. 18 km), przywieźli mapy i pokazali, że w Nidzicy jest stary cmentarz baptystyczny i oni chętnie nam pomogą, żeby się nim zająć czy przejąć od miasta. Nawet nie wiemy, jakich ludzi Bóg ma w mieście!
Ogólnie na misji wyszło, jak wielką wagę ma przygotowanie terenu poprzez modlitwę. U mnie wyszły braki w "treningach duchowych" z całego roku - braki w społeczności z Bogiem. Dziś wiem, że trzeba przygotowywać się ostro do misji przez cały rok! No i ważna jest jedność w grupie - to niesamowite, że Bóg z nienadających się ludzi tworzy skuteczną armię. I to nie liczebności zawdzięczamy sukcesy w misji, tylko dzięki mocy Ducha Świętego. Po misji jestem bardzo zachęcony, przeraża mnie tylko jedna myśl: że jest tak wiele pracy do zrobienia, a mało robotników.


Ewelina (Żyrardów)

Nabrałam odwagi do robienia różnych rzeczy, choćby poprzez dramy, czy chodzenie po mieście w Malborku i głoszenie. Kiedy wspominam tych ludzi, którzy podczas naszego zwiastowania  byli dotknięci, to aż zaczynam sama płakać.
Pamiętam pewnego chłopaka z Malborka. Niesamowite, że pomimo, iż obok niego było kilku kolegów zniecierpliwionych i przeklinających, on siedział, słuchał i widziałam, że miał łzy w oczach i był poruszony ewangelią, nie zapomnę go.


Ania (Lidzbark Welski)
Misja to rzeczywiście radykalna odnowa. Każdego dnia doznawałam ogromnej radości, z tego, jak Bóg może zmieniać człowieka, działać przez niego, pokazywać mu Samego Siebie. To jest takie cudowne, że chyba trzeba to samemu przeżyć, żeby to zrozumieć. Każdy dzień na misji był dla mnie kolejną lekcją o Bogu i kolejnym doświadczeniem duchowym. Cieszę się niesamowicie, że wreszcie znam tylu młodych ludzi, którzy poważnie podchodzą do "powierzonej nam ewangelii" (ITes. 2:4) Chwała Najwyższemu!!


Pastor Krzysztof Karwan (Malbork)

Bardzo się cieszę, że grupa GROM'u była w Malborku. Serce rośnie, jak się widzi młodych ludzi zaangażowanych w głoszenie Ewangelii, to był bardzo dobry czas nowych doświadczeń wiary nie tylko dla ludzi z GROM'u ale i dla młodych z Malborka. Cieszę się, że i zborownicy się zaangażowali, goszcząc członków grupy na obiedzie lub przygotowując obiad dla całej grupy. Dla nich ten czas też był szczególnym błogosławieństwem. Na owoce siewu trzeba czasami długo czekać, dlatego szczególnie dla młodych ludzi takie zaangażowanie może być frustrujące z tego powodu, ale z naszej strony mamy siać, podlewać, a Bóg daje wzrost.

Wierzymy, że w przyszłym roku Bóg pozwoli nam przeprowadzić podobną akcję. Chcielibyśmy, aby zaangażowało się w nią jak najwięcej osób. Zanim jednak przyjdą kolejne wakacje, nasze grupy chcą spotkać się dwukrotnie, żeby uczyć się, jak głosić Jezusa i modlić się. Już w sylwestra spotkamy się w Giżycku na takim zgrupowaniu.




 

Statystyki

Użytkowników : 682
Artykułów : 1699
Zakładki : 1
Odsłon : 3734462

Kto jest online

Naszą witrynę przegląda teraz 27 gości