W dniach 1-3 maja w Wiśle odbyła się „pracowita majówka”. Dlaczego pracowita? Ponad 150 osób przyjechało z całej Polski, by wysłuchać w ciągu dwóch dni aż siedmiu wykładów i wziąć udział w kilku seminariach oraz innych aktywnościach przygotowanych na ten czas.
Majówka w Wiśle zatytułowana była „Powrót do źródeł” i przyświecały jej wersety zawarte w Psalmie 1: „Szczęśliwy mąż, który (…) ma upodobanie w zakonie Pana i zakon jego rozważa dniem i nocą. Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, wydające swój owoc we właściwym czasie, którego liść nie więdnie”
Wśród wysłuchanych wykładów znalazły się: Rola emocji w obrazie Boga (dr Janusz Kucharczyk), Sekrety wpływu Jezusa. Jak zmienić swoje otoczenie? (dr Grzegorz Bednarczyk), Zdrowie psychiczne - jak o nie dbać w świetle biblijnego nauczania. (dr Jerzy Czech), czy wreszcie cykl wykładów dla małżeństw: Razem jako zespół ( Magdalena i Wiesław Grabowscy). Gościem majówki był też Przewodniczący Rady Kościoła Gustaw Cieślar, który przygotował nam słowa zachęty na rozpoczęcie i zakończenie każdego dnia.
Z ust pastora dr Grzegorza Bednarczyka usłyszeliśmy, jak odkrywać rolę przygotowaną dla nas prze Boga.( „…gdy nie wiesz dokąd płyniesz, żaden wiatr nie będzie ci sprzyjał!...”) „.. tak jak uczniowie Jezusa stawali się zgodnie z Jego wizją dla nich, tak i dzisiaj człowiek rozwija się według wyobrażeń jakie mają o nim inni ludzie, którym ufa…” Dowiedzieliśmy się, jak wypowiadać słowa z mocą.
Dr Janusz Kucharczyk wywołał gorące emocje, mówiąc, że „...nie ma emocji bez intelektu i nie ma intelektu bez emocji, oraz że …wiara wymaga zarówno emocji jak i intelektu i umożliwia ona właściwe funkcjonowanie naszego mózgu…” Usłyszeliśmy również zachętę by czytać Słowo Boże tak, by nas ciągle zmieniało, ponieważ „…nasza pamięć nie działa obiektywnie…czytajmy zatem te wersety, które wydają się nam banalne, nudne, bo te wersety mogą nas zmienić,…” Wykładowca przestrzegał przed epidemią narcyzmu, samorealizacji, ewangelią sukcesu. (rozdział 11 Listu do Hebrajczyków ma dwie części – najchętniej czytamy tę pierwszą).
Z kolei dr Jerzy Czech uświadomił nam że „…przeżywając chwile smutku, przygnębienia, poznajemy różne kolory życia emocjonalnego. Bez smutku nie przeżywalibyśmy radości.. Jest dobry smutek, który prowadzi do nawrócenia ale jest też smutek zły – depresja, którą należy leczyć.” Magdalena i Wiesław Grabowscy w kilku wykładach zachęcili, poruszyli i rozbawili wszystkich słuchających. Mówili : - o Bożym planie dla małżeństw (… idealnego męża poznaje się po tym, że jest mężem innej kobiety, a idealną żonę poznaje się po tym, że jest żoną innego mężczyzny…mój współmałżonek to dar- być może niedoskonały, ale od doskonałego Dawcy, ja też jestem niedoskonałym darem dla swojego współmałżonka…) - o tym jak wzmacniać nasze małżeństwo (... krytykując swojego współmałżonka wydajesz świadectwo o samym sobie..) - jak tworzyć dobry zespół (… jak para tańcząca - upadek jednej powoduje przegraną zespołu- zwycięstwo jest nie za solowe występy tylko dla zespołu…) o tym, co nas różni ( mężczyzna kocha kobietę tzw. bieżącą, natomiast kobieta kocha mężczyznę „przyszłego”- takim jakim ma się stać pod wpływem jej działania…).
Po wykładach Magdaleny i Wiesława Grabowskich mogliśmy zaopatrzyć się w materiały pomocne do prowadzenia domowych spotkań dla małżeństw w swoich wspólnotach.
Byliśmy tam z naszymi małymi dziećmi (miały opiekę), z naszymi nastolatkami (wykłady dla nastolatków o miłości do ludzi i do Boga- Mateusz Wichary, Zosia Głuszek , sztuka robienia koralików, bądź sztuka piłki nożnej, filmy dla młodych, wspólne uwielbienie). W wolnych chwilach kobiety miały czas na babskie s…ploty prowadzone przez Agatę Rysiewicz. Zorganizowana na czas weekendu księgarnia nie nadążała ze sprzedażą literatury chrześcijańskiej.
Opcjonalne seminaria przeniosły nas do Izraela (Hanna Cieślar), na Kaukaz (Andrzej Głuszek ), na Ukrainę (Daniel Trusiewicz), czy do przeszłości (Andrzej Rolewicz). Kobiety tradycyjnie udały się do kuchni, by upiec chleb nasz powszedni ( Alina Woźniak).
Poza duchowa strawą miejscowy zbór w Wiśle zadbał o nasze ciała. Przepyszne domowe posiłki, ciasta, kawa uczyniły ten czas prawdziwą ucztą. Małgorzata Woźniczka i „jej ludzie” z Wisły pokazali, że są doskonałymi gospodarzami.
Wiele godzin wykładów, rozmów, okazja do wymiany poglądów, wspólna modlitwa – to wszystko mamy nadzieję zachęca nas do organizowania podobnych spotkań na małą skalę w naszych lokalnych wspólnotach oraz do ponownego przyjazdu na majówkę.
|