|
Obóz w Lwówku Śląskim w tym roku przebiegał pod nazwą „Wyprawa po skarb”, a naszym zadaniem było w ciągu tego tygodnia znaleźć swój skarb....
Uczestnicy byli z całej Polski, a przedział wiekowy - szeroki. (Grupa młodsza 7-12 i trzy grupy starsze 13 – 18) Już pierwszego dnia po przyjeździe przydzieleni zostali nam liderzy – czyli ludzie, teoretycznie za nas odpowiedzialni, organizujący nasz wolny czas, pomocni czasami.... opiekujący się nami poza terenem ośrodka, itp.
Obóz położony był na terenie zamku, mieliśmy także do dyspozycji bardzo duże boisko sportowe, oraz piękny dziedziniec porośnięty zieloną trawą z dwoma placami zabaw i miejscem na ognisko.
Stałym punktem programu były śniadania, po nim chwila na porządki w pokojach, a później wszyscy spotykali się w sali głównej, aby rozpocząć program poranny. Były gry i zabawy integracyjne, zabawne filmy instruktażowe, a także piosenka obozowa, z fantastycznym układem tanecznym.
W ciągu dnia, odbywały się warsztaty, nie były one obowiązkowe, ale wszyscy uczestnicy byli z nich zadowoleni, więc na zajęciach pojawiały się duże grupy zainteresowanych. Każdy mógł sobie wybrać, na jakie ma ochotę uczęszczać: warsztaty plastyczne, taneczne, sportowe oraz wokalne.
Jednym z ważniejszych a zarazem ciekawszych stałych punktów programu był program wieczorny. Tu także mieliśmy krótkie gry, jakiś skecz, zabawa i oczywiście film z całego dnia, najciekawsze zdarzenia, miny, wypadki zarejestrowane przez naszego kamerzystę! Mieliśmy niezły ubaw! (A filmy można obejrzeć tutaj ) Podsumowaniem dnia były wykłady naszych liderów, które miały nas przybliżyć do Pana Boga. Po zazwyczaj krótkich i interesujących wypowiedziach osoby wykładającej, zasiadaliśmy w grupach dyskusyjnych, aby porozmawiać na zadany temat. Można było rozmawiać 10 minut, ale jeżeli ludzie podchwycili wątek, mogło się siedzieć do późnej nocy – czyli do upragnionej ciszy nocnej o godz. 23:00, bo o tej właśnie porze musieliśmy trafić do swoich pokoi.
Mniej więcej w połowie obozu został zorganizowany „Dzień Wodny”. Cały tydzień dopisywała nam pogoda, więc bieganie w strojach kąpielowych, po dziedzińcu nikogo nie dziwiło. Na boisku została rozłożona wielka i strasznie śliska folia, podzielono nas na 3 grupy i mieliśmy zawody, które oczywiście odbywały się na owej wielkiej płachcie. Zabawie i śmiechom nie było końca, więc kiedy wszyscy byli już mokrzy, impreza przeniosła się na dziedziniec, gdzie został postawiony duży basen. Skoki do wody, wzajemne wrzucanie się i oblewanie tak się spodobało uczestnikom, że nawet Pastora wrzucili do basenu.... Potem owi śmiałkowie musieli mocno przepraszać, co widać na jednym z filmików.
Na terenie ośrodka była ściana do wspinaczki, z której oczywiście skorzystaliśmy. Odwiedziło nas dwóch instruktorów wspinaczki, wyposażonych w odpowiedni sprzęt i odpowiedzialnych za asekurację. Kto tylko miał ochotę i odwagę, mógł spróbować swoich sił na dwóch różnych poziomach trudności. Potem, dla tych, którzy nie zaryzykowali z różnych przyczyn oraz dla tych, którzy skorzystali, była wyprawa na skałki w Lwówku Śląskim. Widok, jaki tam zastaliśmy, był cudowny. Cała okolica na wyciągnięcie ręki.
W przedostatni dzień wybraliśmy się na basen do Strzegomia. Trampoliny, zjeżdżalnie, tory do pływania, brodziki, hydro masaże i inne atrakcje zrobiły na nas wielkie wrażenie, bawiliśmy się wyśmienicie.
Ostatniego dnia łzy, smutek. Tak to koniec obozu. 10 dni minęło bardzo szybko, a uczestnicy zdążyli się zaprzyjaźnić. W spokojnej atmosferze wszyscy wrócili do domu, cali i zdrowi.
|